Nr 8  *  28 listopada 2006                                                      




Zmiany personalne w NBP - sposób

na uleczenie polskiej bankowości



     W poprzednich numerach Demokracji Finansowej został scharakteryzowany współczesny, odsetkowy system finansowy. Jego podstawową wadą jest krypto emisja pieniędzy dłużnych przez prywatne banki, oficjalnie nazywana kreacją pieniądza i ukrywana przed obywatelami pod postacią udzielania rzekomych pożyczek z depozytów. W istocie kreacja długów tworzy nowy pieniądz, który jest monetyzacją wytworzonego przez społeczeństwo majątku. Oszustwem jest przypisywanie sobie przez banki prywatne prawa własności do tych pieniędzy, gdyż właścicielami tych pieniędzy są ludzie tworzący dobra konsumpcyjne, czyli całe pracujące społeczeństwo. Emisji tych pieniędzy w interesie społecznym powinien dokonywać bank centralny - na szczeblu państwowym, np. w Polsce NBP - zaś na szczeblu międzynarodowym np. w UE, ESBC (Europejski System Banków Centralnych), ale znajdujący się pod społeczną kontrolą.


    W Polsce nie mamy jeszcze euro. NBP ma konstytucyjne prawo, przywilej i obowiązek emitowania narodowego pieniądza. Tymczasem obecne władze NBP nie wywiązują się ze swoich konstytucyjnych zobowiązań i pod pozorem dbałości o wartość pieniądza wstrzymują emisję pełnowartościowych pieniędzy, oddając prawo do monetyzacji przyrostu dóbr prywatnym bankom, które kreują dla Polaków i dla polskiego państwa zamiast pieniędzy - długi; a dokładnie oprocentowany, kredytowy pieniądz dłużny. Taka praktyka to oszustwo... ale proceder ten jest akceptowany przez obecne władze NBP. One świadomie stwarzają na niego miejsce w społeczeństwie; wycofując się z emisji narodowego pieniądza emisji uzasadnionej wzrostem gospodarczym. W ten oto sposób władze NBP wtłaczają Naród w kredytowe zadłużenie, którego wartość nieustannie rośnie poprzez oprocentowanie długów i poprzez ciągłe zaciąganie nowych zobowiązań przez państwo, przedsiębiorstwa i osoby prywatne.


    Tam gdzie panuje odsetkowy system finansowy kontrolowany przez prywatne banki i ich właścicieli; oligarchię finansową, powstaje rzekome zadłużenie Narodów. To zadłużenie jest spłacane przez Narody w formie podatków i odbiera ludziom znaczną część efektów ich pracy. Dotyczy to nie tylko wynagrodzeń pomniejszanych o nadmierne podatki. Plan odbierania rzekomo zadłużonym obywatelom ich majątku został naszkicowany w Projekcie ustawy o przeciwdziałaniu niewypłacalności oraz o upadłości osoby fizycznej (druk sejmowy Nr 776).  Tytuł projektu tej ustawy jest zgodny ze znanym masońskim powiedzeniem; cały czas zaprzeczamy naszymi ustami temu, co robią nasze ręce. Promujący projekt posłowie padli zapewne ofiarą zręcznej manipulacji. W istocie realizacja projektu; uchwalenie ustawy w jej projektowanym kształcie, pozwoliłoby samowolnym kreatorom pieniędzy dłużnych przejmo-wać majątek rzekomych dłużników, nawet wraz z ich prawami spadkowymi. (Projekt ustawy został dokładnie omówiony w Demokracji Finansowej Nr 7). Projektowane przejmowanie osobistego majątku Polaków po przejęciu polskich zakładów przemysłowych i polskich banków oznaczałoby dalsze rozkradanie Polski. Kres tej praktyce może położyć zmiana polityki finansowej prowadzonej przez NBP. Zmiana ta może zostać łatwo przeprowadzona wraz ze zmianami personalnymi we władzach NBP.


    Wszystkim znana jest skrajna polaryzacja społecznych postaw wobec władz NBP,   a szczególnie wobec prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Polaryzacja postaw wobec jego działalności (i jego osoby) wynika z podziału polskiego społeczeństwa, które nie jest jednolitą wspólnotą narodową. Są w nim obecne środowiska o różnej narodowości i o różnym pochodzeniu cywilizacyjnym [1]. Polska jest pod tym względem typowym krajem europejskim. Różnice cywilizacyjne wśród populacji determinują ludzkie reakcje na niektóre zjawiska i to one właśnie stanowią podstawowy czynnik polaryzacji postaw wobec władz NBP i jego prezesa. Balcerowicz jest wychwalany przez zwolenników lichwy, którzy bogacą się poprzez kreację pieniędzy dłużnych (mnożoną dodatkowo przez odsetki) i przejmują w ten sposób prawo całego Narodu do własności efektów jego pracy. Z tych samych powodów Balcerowicz jest ostro krytykowany przez ludzi żyjących z własnej pracy i pozbawionych dochodów kapitałowych. Reprezentanci cywilizacji lichwiarskiej [2] bronią Balcerowicza jako gwaranta ciągłości swoich zysków. Choć są w mniejszości, posiadają znakomitą większość kapitału, własność banków i środków przekazu. Siła ich oddziaływania jest zwielokrotniona siłą pieniądza. Reprezentanci cywilizacji łacińskiej (spadkobiercy starożytnego Rzymu i chrześcijaństwa), którzy przez wieki lekceważyli siłę pieniądza i nie wypracowali innych zasad jego emisji jak tylko bicie monet z kruszców, padają ofiarą kredytowej kreacji (papierowych i elektronicznych) oprocentowanych długów.


    Różnice cywilizacyjne w Polsce są odzwierciedleniem tych samych różnic, które są obecne w świecie zachodnim; w Europie i w Ameryce. Społeczeństwa zachodnie od stuleci borykają się z lichwą i wytworzyły (lub próbowały wytworzyć) mechanizmy obronne przez jej rozpowszechnieniem i rozpanoszeniem; np. ograniczenie wysokości dopuszczalnych odsetek.  Polakom destrukcja jaką niesie lichwa i jej obecnie najbardziej drapieżna forma; kreacja oprocentowanych pieniędzy dłużnych była nieznana. Lichwa dzięki cynizmowi i sprytowi reprezentantów cywilizacji lichwiarskiej rozpanoszyła się w Polsce niebywale. Zostało to poprzedzone zniwelowaniem wartości kapitału narodowego, w tym wartości ludzkich oszczędności, poprzez prowadzenie w latach 80. XX wieku dodruku pieniędzy, co zaowocowało hiperinflacją i wymianą pieniędzy. Przejmowanie majątku narodowego poprzez dodruk pieniędzy zostało z czasem zastąpione przez oprocentowanie pieniędzy. W 1989 roku Rada Państwa zrezygnowała z ograniczenia maksymalnej stopy procentowej do 12% (co obowiązywało od 1964 roku) i ustaliła maksymalne oprocentowanie na poziomie 66% a wkrótce potem na poziomie 120% rocznie. (Rozporządzenie z 10 marca 1989 r. oraz z 30 czerwca 1989 r. Dz.U. z 1989 r.: nr 16, poz. 84, nr 41, poz. 225.) W październiku 1989 roku państwo wycofało się z określania wysokości maksymalnej stopy procentowej oraz wysokości oprocentowania kredytu, oddając bankom prawo do kształtowania stóp procentowych. Pieniądze pomnożone przez odsetki stały się zasobem banków i rezerwą” dla kreowania oprocentowanych pieniędzy dłużnych przeznaczonych dla społeczeństwa. Ilość pieniędzy dłużnych jakie bank prywatny mógł wykreować zależała od tzw. stopy obowiązkowej rezerwy częściowej. W następnych latach stopa ta była systematycznie obniżana przez władze NBP, co oznaczało wypieranie normalnego, pełnowartościowego pieniądza narodowego przez oprocentowany pieniądz dłużny emitowany przez banki prywatne. Tabela Nr 1 z DF Nr 2 uwidacznia wzrost ilości pieniądza w latach 1995-2005; agregat M0 (wyemitowana przez NBP gotówka oraz wartość rachunków bieżących banków komercyjnych w banku centralnym, za pomocą których dokonują one codziennych rozliczeń między sobą oraz z NBP, w tym rachunków rezerwy obowiązkowej) wzrósł o 36,3 mld zł. (100%), natomiast agregat M3 (najszersze pojęcie pieniądza, obejmujące pieniądz wyemitowany przez banki prywatne) wzrósł o 271.9 mld zł. (200%). Stopa obowiązkowej rezerwy częściowej osiągnęła obecnie poziom 3.5% co oznacza dla banków prywatnych możliwość wykreowania dla społeczeństwa pieniędzy dłużnych w kwocie 27 razy przekraczającej wartość pierwotnych bankowych depozytów.


     Opisana polityka monetarna jest dziełem cywilizacji lichwiarskiej. Prowadzą ją reprezentanci tej cywilizacji od wieków - a w formie „narodowej” bankowości centralnej od ponad trzystu lat. (Początkiem takiej działalności był Bank Anglii utworzony w 1694 roku, opisany w poprzednich numerach DF). W Polsce cywilizacja lichwiarska przejęła władzę w 1989 roku, co widać w przywoływanych rozporządzeniach Rady Ministrów. Okres hiperinflacji z lat 80. XX wieku (upadek waluty doby PRL-u) był do tego wstępem.


      Obecnie kadencja dotychczasowych władz NBP kończy się. Zasadnym pytaniem jest; Co dalej? Kto zasiądzie za sterami NBP? Czy Polska pozostanie państwem rządzonym przez reprezentantów cywilizacji lichwiarskiej - żerującej na Narodach? Czy uzyska finansową niepodległość? Początkiem finansowej niepodległości państwa jest obsadzenie najwyższych stanowisk finansowej władzy przez reprezentantów Narodu, którzy kierują się interesem całej wspólnoty, a nie interesem nielicznej, międzynarodowej oligarchii finansowej, kumulującej bogactwo ponad swoje potrzeby. W istocie jest to pytanie o przyszłość i o byt Narodów, gdyż działanie oligarchii finansowej nie polega jedynie na nieokiełznanej chciwości - jest to raczej chęć depopulacji Narodów w myśl wyimaginowanej troski pseudo ekologicznej; typu „sustainable development”. System finansowy polegający na kreacji oprocentowanych długów jest sprzeczny z pojęciem i praktyką rozwoju ( w tym „ rozwoju zrównoważonego”). Jak wskazują dane statystyczne Polski i UE system ten prowadzi do gospodarczej i demograficznej zapaści. Wyzwolenie się Polaków od lichwy i zastąpienie bezzasadnej kreacji oprocentowanych długów emisją pełnowartościowych pieniędzy, będących własnością Narodu (demokracja finansowa), powinno jednocześnie oznaczać dbałość o taką właśnie wolność dla Narodów w UE oraz w świecie – w myśl hasła: W imię Boga za Waszą i Naszą Wolność. Działanie na forum międzynarodowym jest niezbędne, aby Polska nie została osamotniona w swojej reformie finansów. Wśród Narodów Europy Zachodniej gotowość do takiej zmiany jest zresztą chyba większa, na co wskazuje odrzucenie Traktatu Konstytucyjnego dla Europy przez Holandię i Francję.


      Przypisy:


1. Cywilizacja jest tutaj rozumiana jako metoda życia społecznego, (metoda ustroju życia społecznego według Feliksa Konecznego). Nauka o cywilizacjach  wyróżnia wiele ludzkich cywilizacji. Te istniejące do dzisiaj na terenie Europy to cywilizacja łacińska, żydowska, bizantyńska, turańska (inaczej mongolska - obecna dzisiaj w Europie dzięki Rosji) i islamska (nazywana przez Konecznego arabską). Wzajemne oddziaływanie cywilizacji na siebie wywiera większy wpływ na życie ludzi i społeczeństw niżżnice narodowe. Oddziaływanie to jest wielokierunkowe, bywa zdominowane przez walkę, rywalizację i wypieranie się nawzajem. Bywa także, że konflikt cywilizacyjny staje się okazją do poznania innych sposobów na życie i okazuje się inspirujący.

2. Cywilizacja lichwiarska to termin, który dobrze oddaje złożony charakter zjawiska lichwy we współczesnych społeczeństwach. Lichwiarze kształtują bowiem dzisiaj nie tylko system finansowy, ale całą wspólnotę. Poprzez kontrolę finansową decydują o kierunkach rozwoju gospodarki i kultury; rozwijają ekonomiczną demagogię, promują materializm i ateizm, kontrolują media, politykę i polityków, decydują o wojnie i o pokoju oraz o poziomie ludzkiego życia w społeczeństwach m.in. poprzez transfer ryzyka na kredytobiorców. Cywilizacja lichwiarska to nowe określenie, które dobrze opisuje współczesną rzeczywistość Europy i Ameryki (a także Australii) - tzw. cywilizację zachodnią”. W istocie tzw. cywilizacja zachodnia to dwie cywilizacje; łacińska i żydowska od wieków splecione ze sobą w morderczym uścisku. Konflikt tych dwóch cywilizacji trwa od czasu podboju państwa żydowskiego przez Greków. Hellenizacja cywilizacji żydowskiej doprowadziła do powstania ruchu faryzejskiego i stopniowego odchodzenia Żydów od Prawa Bożego spisanego w Pięcioksięgu. Po  inwazji Cesarstwa Rzymskiego i krwawej depopulacji Żydów w I i II wieku naszej ery przetrwał jedynie ruch faryzejski, który zdeterminował oblicze cywilizacji żydowskiej. Wygnanie i prześladowanie Żydów, m.in. odmawianie im prawa do posiadania ziemi, skłoniło ich do zajmowania się handlem i do pożyczania pieniędzy na procent. Kruszcowy charakter pieniądza narodów europejskich i wynikające z niego ograniczenie emisji stało się podstawą rozwoju kredytu i emisji papierowych, rzekomych długów. Taka praktyka, jej upowszechnienie i wytyczenie ambitnej perspektywy rozwoju doprowadziło do powstania całej cywilizacji lichwiarskiej, która zdominowała najpierw obrzeża cywilizacji łacińskiej: Anglię i Stany Zjednoczone, a później całą Europę Zachodnią i Australię. Cywilizacja lichwiarska dominuje obecnie na świecie i jest w jaskrawym i krwawym konflikcie z cywilizacją islamską. Współcześnie pojawiają się także napięcia pomiędzy cywilizacją lichwiarską a cywilizacją chińską.



Cztery sposoby przejmowania narodowej własności

za pomocą kreacji pieniędzy


Zjawiska charakterystyczne dla cywilizacji lichwiarskiej

w jej relacjach z innymi cywilizacjami.


     1. Dodruk pieniędzy bez pokrycia. Pierwszy sposób jest najbardziej znany. Najbardziej spektakularny przykład to walka Banku Angielskiego z niezależną walutą brytyjskich kolonii. Walka ta doprowadziła Amerykanów do wojny narodowo-wyzwoleńczej, ale zakończyła się porażką w zakresie utrzymania narodowej waluty.

Brytyjskie kolonie w Ameryce rozkwitały posługując się swoim własnym papierowym pieniądzem, opartym na zaufaniu i wierze i emitowanym równolegle do wzrostu gospodarczego. Przedstawiciele Banku Anglii zaniepokojeni brakiem kontroli finansowej nad koloniami, skłonili parlament brytyjski do uchwalenia Ustawy o Walutach (Currency Act z 1764 roku) zobowiązującej kolonie do posługiwania się pieniądzem o parytecie złota i srebra. Skutki tej ustawy opisał Benjamin Franklin w swojej autobiografii następująco: W ciągu jednego roku warunki zmieniły się diametralnie. Okres prosperity przerodził się w depresję i to w takim rozmiarze, że ulice kolonii zapełniły się bezrobotnymi [1] Społeczne niezadowolenie ukształtowało tendencje wyzwoleńcze. Dolar kontynentalny posłużył jako pieniądz amerykańskiej rewolucji. Wyemitowano 12 milionów dolarów kontynentalnych, których podstawą było zaufanie i wzajemna wiara w siebie Zjednoczonych Stanów[2] Odmowa respektowania parytetu złota narzuconego przez ustawy brytyjskiego parlamentu w czasie wojny stała się oczywista. Nie mając możliwości prawnego kontrolowania waluty kolonii, Brytyjczycy zaczęli u siebie fałszować dolary kontynentalne i wozić ten fałszywy pieniądz statkami przez ocean. (Potrzeby wojny także wpłynęły na zwiększenie rozmiaru rodzimej emisji). Pod koniec rewolucji było już w Ameryce 500 milionów dolarów kontynentalnych, co skutecznie zniszczyło tę walutę. Jej mała wartość (para butów kosztowała 5000 dolarów) stała się przysłowiowa. Powiedzenie kontynentala nie warte oznaczało tyle samo, co nie warte złamanego grosza. Prywatni bankierzy zwolennicy parytetu złota i kontroli pieniądza, wykorzystali niezadowolenie z inflacji, (wywołanej de facto przez fałszerstwo i wojnę), aby przejąć kontrolę nad pieniądzem wolnego już narodu amerykańskiego. Niestety starania te zakończyły się powodzeniem. Obawa przed drukiem zbyt dużej ilości pieniądza przez rząd federalny, przy braku świadomości kto odpowiadał za fałszywe dolary kontynentalne, zwyciężyła w konfrontacji z nieznanym wówczas jeszcze niebezpieczeństwem kreacji oprocentowanego długu przez banki prywatne. Amerykanie nieświadomie oddali się we władanie  prywatnym bankierom. Stało się to samo co w przypadku Anglików i Banku Anglii i stali za tym reprezentanci tej samej cywilizacji. Amerykanie wywalczyli niepodległość jedynie częściowo, przegrali bowiem walkę o własną narodową walutę i dzisiaj posługują się pieniądzem emitowanym przez reprezentantów cywilizacji lichwiarskiej, która tym samym determinuje ich politykę wewnętrzną oraz zagraniczną.

Nadmierny dodruk pieniądza jest sposobem na przejmowanie dóbr narodowych wówczas kiedy lichwiarze nie mają jeszcze waluty danego kraju pod kontrolą. Przejęcie majątku narodowego jest tutaj połączone z likwidacją wartości zasobów kapitałowych kraju; w tym oszczędności obywateli. Proces ten kończy się wywołaniem upadku narodowej waluty tak było m.in. z polską złotówką doby PRL-u.


2. Bankowe oprocentowanie pieniędzy. Jest to inny sposób na pomnażanie pieniędzy, w tym tych pochodzących z dodruku. Ma to miejsce wówczas kiedy cywilizacja lichwiarska przejmie kontrolę nad pieniądzem narodowym i ma dostęp do banku centralnego. Wysokie oprocentowanie jest wprowadzane nie tylko w celu dalszego powiększenia posiadanych pieniędzy (na kontach tych, którzy mogą pieniądze tezauryzować), ale i w celu znacznego podniesienia wartości tych pieniędzy. Wysokie oprocentowanie; rzędu 66% i 120%, jakie np. wprowadziła Rada Państwa w Polsce w 1989 roku (Rozporządzenie z 10 marca 1989 r. oraz z 30 czerwca 1989 r. Dz.U. z 1989 r.: nr 16, poz. 84, nr 41, poz. 225.) ściągnęło nadwyżki pieniądza z rynku. Inflacja spowodowana pierwotnym dodrukiem zaczęła być hamowana, choć ilości pieniądza tezauryzowanego zostały zapewne podwojone lub potrojone. Z czasem wysokie stopy procentowe stały się początkiem deflacji - braku pieniądza na rynku - to zaś spowodowało wręcz spadek cen, czyli wzrost wartości niegdyś wydrukowanych pieniędzy. Tak został wykreowany w Polsce bankowy kapitał o zadziwiającej cesze; nad wartościowa złotówka, o niezwykle wysokim kursie wymiany, mająca sie nijako do siły gospodarki, (zrujnowanej tą wadliwą polityką finansową). Skorzystali na tym także międzynarodowi spekulanci lokujący swoje zasoby w polskich bankach, a z czasem przejmujący te banki za niewiarygodnie niską cenę - szybko odrobioną w postaci osiągniętych zysków. (Była to zwykła kradzież możliwa dzięki prywatnym układom). Wysokie oprocentowanie pieniędzy jawi się więc jako efektywny sposób dalszego przejmowania majątku narodowego przez niepowołane do tego osoby.

Prosty, nadmierny dodruk pieniędzy razi prostactwem i skutkuje inflacją - a to niweczy opłacalność takiego przedsięwzięcia. Oprocentowanie pozwala połączyć pomnażanie pieniędzy z nadawaniem im większej wartości, ale jest to zbyt powszechne. Z czasem coraz więcej ludzi orientuje się w tej sytuacji i pomnaża w ten właśnie sposób swoje zasoby finansowe. Powszechność takiego "oszczędzania" sprawia, że pomnożone przez procent kwoty wracają na ten sam niedoinwestowany rynek i to może skutkować inflacją.


3. Kreacja kredytowych długów pozwala wyeliminować to niebezpieczeństwo. Kreacja pieniędzy dłużnych sprawia, że wyemitowane kwoty powracają do banku i to powiększone o odsetki. Taki proces pozwala osiągać zyski z krypto-emisji pieniądza, a jednocześnie podtrzymywać na rynku deflację. Taka kreacja długów jest dostosowana do tempa wzrostu gospodarczego i pochłania wartość wypracowanego przez społeczeństwo majątku.

Kreacja bankowych długów jest trzecim i chyba najmniej zbadanym sposobem przejmowania majątku narodowego przez niepowołane do tego osoby prywatne. Jednocześnie jest to zapewne sposób najbardziej dochodowy i najmniej rzucający się w oczy. Jednak wymaga on mnóstwa pracy, co pochłania sporą część zysku i jest kłopotliwe.


4. Płacenie składek. Czwarty sposób jest genialnie prosty. Jest tak prosty, że aż trudno go dostrzec. Jest to jednocześnie unijna nowość; płacenie przez dane państwo zryczałtowanych  składek [3] w nadziei na to, że zdoła się od organizacji (UE) uzyskać więcej środków. Tymczasem uzyskanie tych środków jest obwarowane kłopotliwymi do spełnienia  przepisami, a płatności są realizowane z opóźnieniem. W ten sposób odbiera się narodom ich kapitał (biednym relatywnie więcej). Ewentualne wypłaty, o ile nastąpią, są oddaniem części składki. Jeżeli wysokość wypłat przekracza wysokość składki, środki pochodzą ze składek innych państw. Nie stają się one narodowym długiem, bowiem wysokość rzekomego długu została ustalona wcześniej i jest spłacana ratalnie (co miesiąc) w postaci składki. Dłużnicy dzielą się na "płatników netto" i "beneficjentów netto" w zależności od tego czy ponoszą straty czy zyski na płaceniu składek. Udzielone kwoty są nazywane unijnymi funduszami i są wykorzystywane przez dane państwo. Gdyby nie wpłacenie składki, dane państwo od razu mogłoby dysponować tą kwotą na swoje potrzeby.

    Wydawać by się mogło, że samowolna emisja pieniędzy dłużnych jest szczytem osiągnięć lichwiarzy. Tymczasem w przypadku płacenia składek, spłata rzekomego długu następuje niezależnie od udzielania jakichkolwiek środków przez EBC. Jest to z pewnością szczyt finansowej, lichwiarskiej finezji. Powie ktoś, że przecież środki przydzielone przez UE często przekraczają swoją wartością wartość składek i wówczas dane państwo na tym zyskuje. Jednak w UE środki te pochodzą ze składek innych państw. Zaangażowanie środków finansowych przez państwo może prowadzić do wzrostu gospodarczego. Państwo takie mogłoby wówczas prowadzić monetyzację przyrostu dóbr i emitować własne środki finansowe. Zostaje jednak w UE pozbawione tej możliwości, bowiem emisję banknotów euro może prowadzić wyłącznie EBC [4]. Tak oto państwa członkowskie UE płacą podatek na rzecz tej organizacji i w zamian za to zostają pozbawione możliwości emisji pieniędzy. W ten sposób sprawa emisji pieniędzy - jako odzwierciedlenia przyrostu dóbr - zostaje oddana w ręce prywatnych bankierów w skali już niemal całego kontynentu.

Co jeszcze warto zauważyć, przydzielenie (lub nie przydzielenie) funduszy unijnych jest sposobem kontroli państw i Narodów w skali globalnej. Decyzja urzędników UE zastępuje prowadzenie autonomicznej emisji-monetyzacji przyrostu dóbr przez państwa członkowskie, a kwoty uzyskane nawet przez "beneficjentów netto" mogą być niższe od tych wynikających z rachunku ekonomicznego [5]. Jest to swoiste ubezwłasnowolnienie Narodów europejskich. Prowadzi ono do narzucania im limitów produkcyjnych i do maksymalizacji ryzyka przetrwania, a to skutkuje depopulacją narodów - Europa wymiera. Ponadto władza finansowa w UE ma zagwarantowaną niezależność od Parlamentu UE i innych jej organów. Jest to zatem obecnie najwyższe osiągnięcie cywilizacji lichwiarskiej, pozwalające jej kontrolować niemal całą Europę. Miejmy nadzieję, że do czasu!



Jacek Andrzej Rossakiewicz 



Przypisy:


[1] Por. www.themoneymasters.com. Przedruk: Banki centralne i prywatna kontrola pieniądza, (w:) Tylko Polska Nr 49, 50, 51/52, 2003. W artykule nie występuje nazwa Ťdolar kontynentalnyť tylko ŤKolonialny Skryptť. Inni autorzy walutę amerykańskich kolonii doby rewolucji nazywają: Ťcontinental currencyť.

[2] Tamże.

[3] Obecnie 1,045 proc. dochodu narodowego brutto UE. Dla państw niezamożnych i biednych jest to zatem relatywnie dużo więcej niż dla państw bogatych.

[4] Bankom centralnym poszczególnych państw UE - wbrew pierwotnym ustaleniom dla ESBC - pozostawiono jedynie bicie monet. (ESBC - Europejski System Banków Centralnych).

[5]  Zależy to od wzrostu gospodarczego w danym państwie: ΔM=ΔPKB/V. Poza tym licząc wysokość świadczeń z UE nie powinno się abstrahować od celów, na które przyznawane są te świadczenia - a ta sprawa pozostawia wiele do życzenia.




home

Dokument przekształcony na HTML

za pomocą Pajączek NxG Professional v5.9.1