Nr 25  * 24 lipca 2013   


Jacek Andrzej Rossakiewicz


OD CHCIWOŚCI DO MIŁOŚCI BLIŹNIEGO

Apel o zmianę wartości leżących u podstaw ekonomii


Wielu ekonomistów nurtu liberalnego twierdzi, że ojcem ekonomii był Szkot Adam Smith (1723-1790), że to on nadał ekonomii nowy cel i sformułował właściwy kierunek jej rozwoju. Nic bardziej mylnego. Ekonomia ma swój początek głęboko w dziejach człowieka. Powstała wraz z powstaniem państw i cywilizacji. Najstarsze zapisy ekonomiczne to kodeksy władców Sumeru i Babilonii. Inne ważne dzieła: Xenofonta, Platona i Arystotelesa powstały w starożytnej Grecji.

Co zrobił zatem Adam Smith? Ten osiemnastowieczny pisarz wypaczył angielską ekonomię i pozbawił ją troski obywatelskiej, która w angielskiej tradycji była już zakorzeniona. Smith uwierzył, iż dążenie do realizacji własnych zysków to najlepsza droga dla postępu społecznego. Wypaczył naiwne wyobrażenie francuskich fizjokratów, którzy szukając harmonii społecznej stworzyli hasło: „laisser faire, laisser passer” [pozwólcie działać] i uzasadniali francuski feudalizm rolą Opatrzności. U Smitha koncepcja fizjokratów została nazwana  „niewidzialną ręką”  już  w  Teorii  uczuć moralnych (1759):

To, co wytwarza ziemia, zawsze żywi niemal wszystkich mieszkańców, których może wyżywić. Bogaci wybierają z kopca jedynie wszystko to, co jest najcenniejsze i najprzyjemniejsze. Spożywają niewiele więcej niż człowiek biedny, i pomimo naturalnego samolubstwa i zachłanności, choć mają na względzie tylko własną wygodę, [...] dzielą z biedakami produkt ich wkładu do pomnażanych zbiorów. Niewidzialna ręka prowadzi ich do dokonania nieomal takiego samego podziału artykułów pierwszej potrzeby, który by następował, gdyby podzielić ziemię na jednakowe części między wszystkich jej mieszkańców i w ten sposób samorzutnie i bezwiednie przyczynia się do zwiększenia korzyści społeczeństwa i dostarcza środków do rozmnażania gatunków.

Aby dobrze zilustrować przemianę idei gospodarczej harmonii, jaka została naszkicowana przez fizjokratów, w angielski liberalizm ekonomiczny oparty na idei osobistego powodzenia, warto przytoczyć fragment następnego traktatu Adama Smitha, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów (1976).

„Człowiek [...] nie ma innego środka, by skłonić ich [swych bliźnich] do działania w myśl swych pragnień, usiłuje osiągnąć przychylność służalstwem i pochlebstwami. Nie ma on jednak czasu by robić to w każdej okoliczności. W cywilizowanym społeczeństwie potrzebuje nieustannie współdziałania i pomocy wielkiej liczby ludzi, podczas gdy całe jego życie wystarczy zaledwie, by pozyskać przyjaźń kilku osób. [...] Człowiek prawie ciągle potrzebuje pomocy swych bliźnich i na próżno szukałby jej jedynie w ich życzliwości. Jest bardziej prawdopodobne, że nakłoni ich do pomocy, gdy potrafi przemówić do ich egoizmu i pokazać im, że jest dla nich samych korzystne, by zrobili to czego od nich żąda. Każdy kto proponuje drugiemu jakiś interes, postępuje w ten sposób. Daj mi to, czego ja chcę, a otrzymasz to, czego ty chcesz [...] Nie od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu i nie mówimy im o naszych własnych potrzebach, lecz o ich korzyściach. Jedynie żebrak godzi się z tym, aby zależeć głównie od łaski współobywateli”.

To przewrotne rozumowanie do dzisiaj jest używane jako poważny argument na rzecz egoizmu. Smith zdawał sobie sprawę ze wzajemnej zależności ludzi pomiędzy sobą, co w przytaczanym fragmencie zasygnalizowane jest dwukrotnie, ale nie wyciągał z tego właściwego wniosku; że to od umiejętności współdziałania i jej etycznej lub religijnej zasady, zależy powodzenie ludzi w zaspokojeniu swoich potrzeb, czyli los ludzi, rodzin i całej wspólnoty,  Zamiast tego oparł się na bardzo powierzchownym spostrzeżeniu, że ludzie są bardziej skłonni do działania dla własnych korzyści, niż na cudzą rzecz. To jego „odkrycie”, jest w zasadzie rażącym, ale podanym z dowcipemuproszczeniem. Zdominowało ono myślenie ekonomiczne i niepodzielnie panuje w ekonomii do dzisiaj, przyczyniając się do jej antyhumanistycznego charakteru. Idea oparcia życia gospodarczego na zasadzie społecznego solidaryzmu została „skompromitowana” poprzez porównanie jej do „służalstwa”, „pochlebstwa”, „żebrania” i do udzielanej żebrakowi „łaski”.

W człowieku istnieje wiele motywów do działania, a ich treść zależy od poziomu rozwoju duchowego człowieka. Dla kogoś, kto znajduje się na etapie egoizmu i barbarzyństwa lub najbardziej rozpowszechnionej, opartej na prawie duchowości jurydycznej, rozumowanie Smitha może wydawać się poprawne. Jednak jest ono z gruntu błędne; z egoizmu i negatywnego indywidualizmu, z poszukiwania jedynie własnej korzyści, wynika pomiędzy ludźmi antagonizm walka a nie harmonia. Takie abstrahujące od wartości etycznych rozumowanie oraz wynikająca z niego egoistyczna postawa, nie przyczynia się do rozwoju ludzkości, a wręcz przeciwnie wtłacza człowieka w egoistyczny kult użycia, w brak odpowiedzialności, w zapomnienie o postulacie miłości bliźniego. Konsekwencje przyjęcia takiego stanowiska w ekonomii będą od czasów Smitha nieustannie determinować rozwój myśli ekonomicznej oraz praktyki gospodarczej i finansowej, przesądzając tezę o jej destrukcyjnym charakterze.

    Coś co słusznie wydawało się niewystarczające już nauczycielom młodego Smitha, zawładnęło umysłami ludzi chciwych i trwa to po dzień dzisiejszy. Wieloletni szef FED-u, Alan Greenspan wyznał; Popełniłem błąd, zakładając, że organizacje, których celem jest zysk, będą w największym stopniu zdolne chronić własnych udziałowców i ich kapitał. Świetnie opisał to złudzenie John Maynard Keynes (1886-1946) w słowach: Kapitalizm to takie niezwykłe wierzenie, iż najgorsi mężczyźni, z najgorszych pobudek, w niewiadomy sposób będą dążyć do wspólnego dobra.

Dzięki wsparciu ludzi zainteresowanych upowszechnieniem negatywnego systemu „wartości” Adam Smith stał się „ojcem nowożytnej ekonomii”, którą jednocześnie - co dziwne - nazwano „klasyczną”.  W ten sposób osobom zachłannym udało się zrealizować plan, przed którym ostrzegał już w VII wieku Mahomet (ok. 570-632): Chciwi, chcieliby chciwość pomiędzy ludźmi ustalić.

Od czasów Adama Smitha i Davida Ricardo (1772- 1823), który opracował zasady rządzące obliczaniem budżetu państwa, z niespotykanym nigdy wcześniej uprzywilejowaniem prywatnej lichwy, w ekonomii zapanowała niepodzielnie chciwość. Z czasem „chciwa zysków bankowość” zdominowała społeczeństwa i stała się przyczółkiem cywilizacji lichwiarskiej, czyli cywilizacji opartej na jednej zasadzie: indywidualny zysk z samowolnego udzielania pieniądza usprawiedliwia wszelkie działania, wszelkie niegodziwe czyny a kiedy jest realizowany w wielkiej skali, zapewnia także bezpieczeństwo i wszelką bezkarność.

Partycypacja w zyskach tego świata oznacza niewolnictwo ducha, poprzez wyrzeczenie się swojej duchowej natury. Bierność lub apatia oznacza zgodę na niewolnictwo prawne lub egzystencjalne. W takim świecie obecnie żyjemy i ten świat chcemy zmieniać. Zachłanność i złość to podstawowe wady człowieka. Pozostawione bez kontroli sieją społeczne spustoszenie:  Szatan straszy was ubóstwem i zaleca wam niegodziwości. Bóg obiecuje wam swoje przebaczenie i dobrodziejstwa a zaprawdę Bóg jest wielki i mądry. (Koran)

Drogą wyjścia jest duchowa tożsamość człowieka: rozwój tej tożsamości poprzez zdobywanie wiedzy w procesie autonomicznej aktywności. Wielość informacji, kultur i cywilizacji jest materiałem, który pozwala budować autentyczną świadomość. Człowiek wypełniony pragnieniem poznania dociera do Prawdy. Prawda objawia mu się w sposób samorzutny i naturalny. Na tym polega Objawienie. Jest to autonomiczna aktywność mózgu człowieka, która wynika nie tyle z ludzkich starań, co z jego natury ukształtowanej przez Stwórcę.  Myśli rosną, w tak samo naturalny sposób jak włosy i paznokcie - generują wiedzę, tak samo jak zapłodniona komórka nową istotę. Dlatego Sokrates uważał się jedynie za akuszera myśli.


Sokrates


Świadomość jest darem, nagrodą za wytrwałe poszukiwanie. Świadomość dzieli ludzi zachłannych i łączy ludzi bezinteresownych, kierujących się zasadą miłości, miłosierdzia i odpowiedzialności. Wspólny wysiłek łączy ludzi wówczas, gdy jego treścią jest dobroć i wzajemny szacunek. Dzięki tym zasadom powstał człowiek i dzięki tym zasadom trwa ludzka wspólnota.  Zasady te zostały wielokrotnie objawione i opracowane. Często były wypaczane i obracane w swoje przeciwieństwo jak to się dzieje obecnie. Lekarstwem zawsze był powrót do źródła, odczytanie na nowo zasad znanych od wieków jak to się działo od stulecia i  od dzieje obecnie w łonie rzeczywistych elit i ich wybitnych przedstawicieli, takich jak twórca katolickiej nauki społecznej (KNS) Wilhelm Emmanuel von Ketteler (1811-1877), którego pisma były inspiracją dla Leona XIII podczas pisania encykliki Rerum Novarum. Do ludzi tych należeli ekonomiści nurtu obywatelskiego: Silvio Gesell (1862-1930), Clifford Hugh Douglas (1879-1952) oraz pisarze: Gilbert Keith Chesterton (1874-1936) i Hillaire Bellock (1870-1953) którzy stworzyli  filozofię polityczną opartą na chrześcijańskiej wizji człowieka, określaną przez nich dystrybucjonizmem. W Polsce praktykę finansową opartą na pozytywnych społecznie wartościach realizował m.in. Jerzy Zdziechowski (1880-1975), Minister Skarbu w latach 1925-1926. Unikalną propozycją zmiany cywilizacyjnej obejmującej m.in. gospodarkę i finanse był (i jest nadal) Apel o alternatywę z roku 1978, napisany przez niemieckiego artystę Josefa Beuysa (1921-1986) dla Wolnego Uniwersytetu Międzynarodowego (FIU), zajmującego się badaniami interdyscyplinarnymi.

Czy może być lepsza idea dla przetrwania i rozwoju wspólnoty ludzkiej niż wspólny wysiłek, zrodzony z porozumienia w świecie autentycznej świadomości i oparty na rzeczywistych wartościach? Walka, współzawodnictwo i konkurencja przegrywa w tym zakresie z kretesem, prowokując nieporozumienia, złość i zawiść. Miłość bliźniego i powszechna empatia, kompletnie zlekceważona przez Adama Smitha i animatorów cywilizacji lichwiarskiej, jest najlepszym, najbardziej racjonalnym i najbardziej „wydajnym” procesem autentycznej zmiany. Dzisiaj tę zasadę powinniśmy i możemy zastosować do naprawy ekonomii i systemu finansowego. To jest nasze zadanie i wielki czas po temu, bowiem destrukcja wynikająca z upowszechnionej globalnie lichwy zagraża człowiekowi bez względu na rolę, jaką pełni on w cywilizacji lichwiarskiej.

Oto przypowieść ewangeliczna określająca m. in. nowe zasady wynagrodzenia za pracę:

1. Królestwo Niebios podobne jest do pewnego gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem najmować robotników do swej winnicy.

2. Ugodziwszy się z robotnikami na jednego denara dziennie, wysłał ich do swojej winnicy.

3. I wyszedłszy około godziny trzeciej ujrzał innych, stojących na rynku bezczynnie,

4. Więc rzekł do nich: Idźcie i wy do winnicy, a ja, co się należy, wam zapłacę,

5. I oni poszli. Znowu o szóstej i o dziewiątej godzinie wyszedł i uczynił tak samo.

6. A wyszedłszy około jedenastej znalazł jeszcze innych stojących i mówił do nich: Dlaczego tutaj bezczynnie przez cały dzień stoicie?

7. Oni na to: Nikt nas nie najął. Mówi do nich: Idźcie i wy do winnicy.

8. A gdy nastał wieczór, mówi pan winnicy do rządcy swego: Zwołaj robotników  i daj im zapłatę, a zacznij od ostatnich aż do pierwszych.

9. Podeszli tedy najęci o godzinie jedenastej i otrzymali po denarze.

10. A gdy podeszli pierwsi, sądzili, że wezmą więcej. Lecz i oni otrzymali po denarze.

11. Wziąwszy tyle szemrali przeciwko gospodarzowi,

12. Mówiąc: Ci ostatni jedną tylko godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, cośmy znosili ciężar dnia i upał.

13. A on odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy. Czy nie ugodziłeś się ze mną na denara?

14. Bierz, co twoje, i idź! Chcę bowiem temu ostatniemu dać, jak i tobie.

15. Czy nie wolno mi czynić z tym, co moje, jak chcę? Albo czy oko twoje jest zawistne dlatego, iż ja jestem dobry?

16. Tak będą ostatni pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.


Sprawiedliwość nie polega na rachunku matematycznym. Jej istotą jest dobroć. Im więcej dobroci tym lepiej. W tej przypowieści o denarze (oprócz sensu metaforycznego dotyczącego powoływania ludzi do Królestwa Niebios) ukazane jest, jak ta idea zostaje zrealizowana w przypadku wynagrodzenia za pracę. Wynagrodzenie nie opiera się na rachunku matematycznym; proporcji wkładu i czasu pracy do wartości wynagrodzenia ale na zasadzie zgody i ekspresji dobroci, czyli na zasadzie realizacji wartości etycznych. Przy obecnym poziomie sprawności technologicznej praktyka taka jest niezbędna, jest uzasadniona nie tylko moralnie, ale także ekologicznie i ekonomicznie. Stare zasady liczenia wynagrodzenia, udzielania oprocentowanego długu zwanego kredytem i ustalania budżetu na podstawie podatków,ale bez emisji pieniądza pełnowartościowego,  „zastarzały się”, straciły swoją zasadność i moralną rację.

Kreowana dzisiaj zasada wynagradzania jest formułowana w postaci powszechnej dywidendy lub trafniej: w postaci minimalnego lub powszechnego dochodu gwarantowanego, czyli tego, co się komuś należy za samą gotowość do pracy oraz za jej podjęcie. Tak oto docieramy do powszechnej Prawdy, opartej na zasadzie miłości, sprawiedliwości i troski o człowieka. Nadchodzi czas, w którym „synowie światłości” staną się rozsądniejsi od „synów dawnego czasu”  i siłą Ducha zapanują nad cywilizacją lichwiarską, nie czyniąc nikomu krzywdy.


       Jacek Andrzej Rossakiewicz                                                                               Warszawa, 1 maja 2013



Dokument przekształcony na HTML

za pomocą Pajączek NxG Professional v5.9.4




home